Top Bar Message Display a message at t
Fotoradary na Moście Poniatowskiego

Fotoradary na Moście Poniatowskiego w Warszawie. Uśmiałem się do łez. Absurdy 2021

Fotoradary na Moście Poniatowskiego w Warszawie. Uśmiałem się do łez. Muszę komuś podziękować, że wpadł na ten uroczy pomysł z fotoradarami. Być może upomnieli się o niego nieszczęśni rowerzyści, którzy ochoczo korzystają z wąskiego chodnika przy jezdni. Szkoda, że nie upomnieli się o prawdziwie bezpieczną możliwość przeprawienia się z jednego brzegu Wisły na drugi.

Może się mylę ale przejechanie po głowie człowieka z prędkością 50km/h ma takie same objawy u przejechanego jak przejechanie jego głowy z prędkością 80 czy nawet 100 km/h.

Fotoradary na Moście Poniatowskiego – polska myśl techniczna

Ok. Rowerzyści to nie jest temat tego wpisu a już na pewno to nie jest mój “wróg” na drodze. Za granicą mi się świetnie jeździ w otoczeniu rowerzystów, skuterów, pieszych ale tam jest wszystko uregulowane porządnie. Mniejsza prędkość jest tylko elementem składowym. No a my w Polsce mamy swoją myśl techniczną. Czasami (no nawet często) mam wrażenie, że PRL w Polsce silny mocną nadal jest.

Nie mamy dróg bez dziur, te skrawki asfaltu które mamy dzielone są na mniejsze składowe by obdarzać nimi poszczególnych uczestników ruchu. Przypomina mi to dawne czasy gdzie rolnik miał hektar, ósemkę dzieci, dzielił rolę. Następne pokolenie robiło to samo aż każdy miał swój metr kwadratowy i szlachetny tytuł rolnika małorolnego. Teraz powinniśmy się nazywać np. kierowcy małoasfaltowi. Tak po staropolsku.

Jedynym w zasadzie naszym narodowym (oh..przepraszam, że zagarnąłem obecnej miłościwie nam panującej partii ten jakże szumny przydomek) panaceum na te drogowe bolączki jest fotoradar. W ilości największej najlepiej.

Fotoradary na Moście Poniatowskiego – Warszawa i jej wersja

Wydawałoby się, że na dość krótkim odcinku dałoby się wybrać jedno, najlepsze i najsensowniejsze miejsce by fotoradar posadzić. Otóż nie. Stolica naszego kraju zasobna w pieniądze i kadry nie mogła się zdecydować. Być może fala różnych żalów wskazujące przeróżne miejsca niebezpieczne na moście i przed i za doprowadziły urzędników warszawskich do imposibilizmu (znów przepraszam miłościwie nam panującą partię a w szczególności WODZA). Efektem było to, że w ostatnich dniach zauważyłem DWA fotoradary na moście Poniatowskiego dzielnie wspierane przez załogę Policji.

Trochę się zdziwiłem ale błogosławiłem swoją przezorność, żem jechał przepisowo bo tam często stoi Policja i jakoś fotoradarów potrzeby nie widziałem. I właśnie stąd wynikało moje zdziwienie bo logika mówi, że wystarczyło po prostu postawić fotoradar (jeden) tam gdzie policja stała. No ale kto wie. Może faktycznie potrzebne były dwa. Wróciłem do domu, otrzepałem się z myśli i sprawę odłożyłem do szufladki “nie ma co się tym przejmować”.

Fotoradary na Moście Poniatowskiego – warszawskie manewry drogowe

Dzisiaj wracałem sobie z pracy. Mijam rondo de Gaulle’a. Wjeżdżam na długi najazd (czyli jeszcze Aleje Jerozolimskie) kierujący do mostu. Już z ronda widziałem znajome niebieskie światełka napawające mnie błogim spokojem i poczuciem bezpieczeństwa więc moja prędkość była taka, że instruktor jazdy płakałby ze wzruszenia. Ponieważ do ronda dojechałem lewym pasem to i z ronda wyjechałem lewym. Dość trudno było mi zjechać na prawy bo jechałem dość równolegle z autobusem. Na tyle równolegle, że autobus dzielnie chronił mnie przed tymi śmiercionośnymi falami podgrzewającymi mózg. Tak mi się wydawało.

Wracając do tematu. Jadę lewym, równolegle do autobusu ale tak by autobus trochę mnie wyprzedzał. Więc mijamy policję. Patrzę. Fotoradar! Ale zaraz. Tamte dwa sprzed chwil w sumie dopiero co minionych były trochę dalej. Przenieśli? Na wszelki wypadek nadal staram się utrzymywać prędkość jakbym miał tempomat ustawiony. Wymijam autobus (chyba kierowca spanikował). Widzę w lusterku dwa auta majaczące mi za zderzakiem. No ale hm… nie zjadę bo: prędkość maksymalna przepisowa oraz z prawego pojawi się za dosłownie chwilę zjazd na Wisłostradę. Po co mam ryzykować, że mi ktoś zajedzie drogę wjeżdżając z Wisłostrady na most? Tak wiem, przy tej prędkości bym przeżył ale uraz psychiczny miałbym do końca życia.

Więc dzielnie jadę dalej. Mam wrażenie, że minęliśmy raptem 50 metrów gdy jeden z tych dwóch zderzakowych wykonał gwałtowny manewr wyprzedzający. Lewo, prawo i już jest przede mną. Wspaniała technika. Musze mu oddać honory. Niestety nad ta techniką mogłem się pochylić i zachwycać i podziwiać i dumać raptem z sekundę bo ten rajdowiec zaczął robić gwałtowny manewr hamujący. Tak się skupił na moim zderzaku biedak, że nie zauważył 2 fotoradaru przy tym zjeździe. Więc niestety fotoradar wziął go jak miał opuszczone spodnie do kostek.

Mijam zjazd i robi się zakręt i zaczyna się most. Dla nie wtajemniczonych odcinek 50 metrów powiedzmy.

Trzeci oto pojazd wkurzony juz na nas obydwu widząc, ze ma sposobność bo przecież cały prawy pas wolny wyprzedził nas tak, że ho ho. Chciałoby się powiedzieć: “tak, że długo by opowiadać” ale nie. Bo wtem o to zza wieżycy mostu ukazał nam się TRZECI fotoradar. Zapewne rozpacz jak na myśl o pracujących dzieciach w Chinach zapanowała w umyśle tego trzeciego kierowcy.

U mnie natomiast..

Fotoradary na Moście Poniatowskiego – prawie udławiłem się śmiechem

Pojawił się śmiech. Ale Paaaanieeee. Jakie to był śmiech. Histeryczny to mało powiedziane. Głupawka to mało powiedziane. Przez moment myśl miałem straszną, że umrę ze śmiechu.

I żaden z tych fotoradarów nie zrobił mi zdjęcia w tak cudnym momencie Cóż za strata…